Gdy ciasto wyrasta drugi raz, przestaw je na czas
페이지 정보

본문
Zanim w ogóle pomyślisz o przechowywaniu, ciasto musi wystygnąć. Rozłóż je pojedynczą warstwą na kratce do studzenia lub na blasze wyłożonej papierem, tak aby sztuki się nie dotykały. Pod żadnym pozorem nie układaj ich na talerzu jedna na drugiej, dopóki są ciepłe. Para z dolnych wyrobów nie ma ujścia i już po kilkunastu minutach górne zaczynają wilgotnieć. Kratka jest lepsza niż płaska powierzchnia, bo powietrze krąży też od spodu.
Dotyk, wzrok i zapach zamiast zegara Najprostszy test to delikatne naciśnięcie palcem boku pączka. Jeśli ciasto wyraźnie się odkształca i wraca do kształtu powoli, ale nie zostaje wgniecenie, jest gotowe. Gdy wgłębienie zostaje na stałe, to znak, że drożdże już zużyły cukry i zaraz zaczną opadać. Drugi sygnał to wygląd: pączki powinny urosnąć o około połowę pierwotnej wysokości, a ich powierzchnia być napięta i lekko błyszcząca. Trzeci to zapach – świeży, drożdżowy, ale nie kwaśny. Kwaśny zapach oznacza, że ciasto przestało rosnąć i zaczyna fermentować octowo.
Pamiętaj, że drugie wyrastanie to nie wyścig. Lepiej poczekać kilka minut dłużej w chłodniejszej kuchni niż przyspieszać i zepsuć całą partię. Obserwuj ciasto, a nie zegar, a pączki wyjdą puszyste i równe.
Smażone ciasto — pączki, faworki, racuchy czy chrust — największy problem ma z parą wodną, która z niego odchodzi. Jeśli ta para nie ma gdzie uciec, skrapla się na powierzchni i wraca w ciasto, zamieniając chrupiącą skórkę w gumowatą masę. Dlatego miejsce przechowywania jest mniej ważne niż to, czym je przykryjesz i jak ułożysz. Zasada jest jedna: ciasto musi oddychać, ale nie może wyschnąć na wiór.
Gdy puder i tak zniknie, jest kilka praktycznych zamienników. Cukier puder wymieszany z odrobiną mąki ziemniaczanej w proporcji około trzech do jednego daje warstwę bardziej odporną na wilgoć, choć nieco mniej słodką. Można też użyć cukru pudru o grubszym zmiale — im większe ziarna, tym wolniej się rozpuszczają, choć wygląd jest mniej „śnieżny". Alternatywą jest posypanie ciasta startą białą czekoladą lub pokruszonymi bezami; one nie znikną, ale zmienią charakter wypieku. Najprostszym rozwiązaniem pozostaje rezygnacja z posypywania na rzecz glazury albo lukru, który zastyga i trzyma się powierzchni stabilnie.
Drugi typowy błąd to zbyt wczesne formowanie kul. Jeśli po uformowaniu pączki nie urosną w ciągu pierwszych 10 minut, to nie znaczy, że trzeba je poprawiać. Każde dotknięcie mieszkanie w bloku tym momencie niszczy strukturę i powoduje, że ciasto opada. Lepiej poczekać i sprawdzić stan po kolejnych 10 minutach. Warto też zwrócić uwagę na blat – jeśli pączki przywierają do niego lub do papieru, to znak, że ciasto jest zbyt luźne i po usmażeniu wchłonie tłuszcz.
Jeśli po kilku godzinach skórka jednak zmiękła, nie wyrzucaj ciasta. Rozłóż je ponownie jedną warstwą i wstaw na kilka minut do nagrzanego piekarnika lub na patelnię bez tłuszczu. Odzyska część chrupkości, choć nie będzie już tak dobre jak świeże. Najlepiej więc smażyć partiami i wyjmować na bieżąco, zamiast liczyć na to, że przetrwa cały dzień w jednym miejscu.
Piecz w niższej temperaturze i dłużej. Zamiast 220°C ustaw 180–190°C, a czas wydłuż o kilkanaście minut. Wstaw blachę z wodą na dolną półkę albo przykryj formę na pierwszą połowę pieczenia — para wodna opóźni wysychanie skórki. Jeśli wierzch już się zbytnio rumieni, przykryj go luźno folią aluminiową, nie dociskając jej do jedzenia. Przesuwaj blachę na środkowy poziom, z dala od grzałki górnej. Przy pieczeniu mięsa polewaj wierzch tłuszczem lub sosem co 15–20 minut, żeby powierzchnia nie wysychała zbyt wcześnie.
Ostatnia wskazówka dotyczy momentu, w którym należy przerwać wyrastanie. Gdy tylko zauważysz, że pączki przestały rosnąć i ich powierzchnia zaczyna się marszczyć, natychmiast smaż lub piecz. Nie czekaj, aż „nabiorą jeszcze trochę". Wtedy jest już za późno. Jeśli chcesz opóźnić smażenie, wstaw blachę z pączkami do lodówki na maksymalnie 30 minut – zimno zatrzyma pracę drożdży. Po wyjęciu daj im 10 minut w temperaturze pokojowej, żeby wróciły do formy.
Przy smażeniu kotletów, placków czy racuchów najczęściej zawodzi nie panierka ani temperatura tłuszczu, tylko geometria kęsa. Środek zostaje surowy, bo ciepło musi pokonać drogę od powierzchni do środka, a im większa średnica i grubość, tym dłużej to trwa. Rozpoznanie jest proste: jeśli po przekrojeniu widać różowy lub szklisty rdzeń, a skórka jest już ciemna, problem nie leży w przepisie, lecz w tym, jak uformowano masę.
Grubość wałkowania to drugi parametr, który łatwo przegapić. Rozwałkowanie ciasta na dwa milimetry zamiast pięciu sprawia, że farsz jest bliżej tłuszczu i szybciej dochodzi. If you adored this article and you also would like to acquire more info about http://historieblog.Dk/Index.php?title=gdzie_trzymać_smażone_ciasto,_żeby_nie_zmiękło_—_błąd,_który_psuje_efekt kindly visit our site. Ale przesada w drugą stronę — rozwałkowanie na pół milimetra — powoduje, że ciasto pęka, farsz wypływa i smażenie zamienia się mieszkanie w bloku przypalanie. Zdrowy zakres dla większości ciast na placki i pierogi to od trzech do pięciu milimetrów. Jeśli robisz wałek z mięsa mielonego, nie rozwałkowujesz go, tylko formujesz — wtedy licz się ze średnicą, bo grubość wynika z kształtu dłoni.
- 이전글Kancelářská židle, která už nedrží: jak poznat, že za bolestí zad stojí opotřebovaná podpora 26.09.14
- 다음글Przezroczyste pojemniki psują efekt, gdy zapominasz o tym jednym 26.09.14
댓글목록
등록된 댓글이 없습니다.
